Tradycja pieczenia korowajów w rejonie słonimskim zyska statusu wartości historyczno-kulturalnej

Tradycja pieczenia korowajów na Słonimszczyźnie zyska statusu historyczno-kulturalnej wartości niematerialnego przejawu twórczości człowieka. Decyzję o tym podjęła Białoruska Republikańska Rada Naukowo-Metodyczna ws. Ochrony Dziedzictwa Historyczno-kulturalnego przy Ministerstwie Kultury, poinformowała Oksana Smotrenko – zastępczyni kierownika Zarządu ds. Ochrony Dziedzictwa Historyczno-kulturalnego Ministerstwa Kultury. Element niematerialnego kulturalnego dziedzictwa pn. „Tradycja pieczenia korowajów na Słonimszczyźnie. Kalendarzowo-obrzędowe pieczywo” jest charakterystyczny dla wsi Nowiki, Przyzrecze, Pałowo, Nowosiołki Pawłowskiej Rady Wiejskiej rejonu słonimskiego obwodu grodzieńskiego. W tych wsiach i teraz są wypiekane korowaje na różne okazje: na wesela, Wielkanoc, Trójcę, a także dla spotkania gości. Cechą wyróżniającą słonimskich korowajów jest to, że zachowała się lokalna tradycja ich wypiekania z wykorzystanie miejscowych obyczajów i tradycji, z piosenkami, dowcipami i kawałami, których mistrzynie kuchni przestrzegają tak samo, jak i konkretnej receptury. Główne miejsce wśród słonimskich korowajów zajmuje ślubny. Jest on najbardziej pracochłonny i jest dekorowany figurkami z ciasta – tzw. „szyszkami”. Zazwyczaj jest on wypiekany przez kilka dni. W pierwszym dniu idzie przygotowanie, w drugim – zagniatanie ciasta dla korowaja i osobno dla „szyszek”, ich robienie i wypiekanie. W trzecim dniu korowaj jest ozdabiany: w centrum jest umieszczana duża „szyszka” (ozdobna gałązka) z pięcioma pędami, na około – pięć mniejszych gałązek drzew owocowych, owiniętych wzorzystymi paskami ciasta, połączonych między sobą sznurkiem korali z ciasta, figurkami ptaków (symbolem przyszłych dzieci), kłosami (symbolem pomyślności), kwiatami (symbolem radosnego życia). Wypieka taki korowaj zazwyczaj co najmniej pięć osób, ponieważ proces jego robienia jest bardzo pracochłonny. Nie przypadkowo wśród miejscowych mistrzyń istnieje przysłowie: „Wypiec korowaj to jak dziecko urodzić”. Słonimska tradycja wypiekania korowajów istnieje od dawna, jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, w latach Wielkiej wojny Ojczyźnianej niestety zagubiła się, jednak została odrodzona pod koniec lat 40. XX w. Obecnie mistrzostwo wyrobu „czerwonych górek”, „plecionek”, „babcinych placków” i innych korowajów posiadają uczestniczki ludowego zjednoczenia amatorskiego „Czarownice-korowajnice” Nowosielskiego Centrum Kultury. Są one nosicielkami i translatorami tradycji pieczenia słonimskich korowajów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>